Kobieta nie miała pojęcia, co odkryje u niej ginekolog podczas badania. Spaliłabym się ze wstydu!

Pewna użytkowniczka jednego z forum anonimowo podzieliła się swoją dość osobliwą historią. Czy Wam drogie panie zdarzyło się coś podobnego?!

Byłam umówiona na wizytę u ginekologa na 8:30. Niestety moje plany zostały pokrzyżowane, ponieważ nagle zadzwonił telefon z gabinetu lekarza. Poinformowano mnie, że badanie zostało przesunięte na 8:00. Oczywiście nie była to zbyt miła informacja, ponieważ musiałam się sprężyć. Na szczęście mój mąż był jeszcze w domu i mógł zawieźć nasze dziecko do przedszkola. Dochodziła już godzina spotkania, dlatego w pośpiechu zaczęłam się zbierać. Nie było jeszcze tak źle z korkami, ale zapomniałam, że trzeba jeszcze znaleźć miejsce do parkowania…

I właśnie dlatego miałam bardzo mało czasu, aby się odświeżyć. Szybko pobiegłam więc do łazienki, wskoczyłam pod prysznic, złapałam za myjkę i zaczęłam się myć. Szybko się wytarłam, a myjkę odruchowo wrzuciłam do kosza na brudne rzeczy. Pobiegłam do auta i ruszyłam w drogę.

ginekolog

Do gabinetu wskoczyłam praktycznie na czas i od razu wchodziłam do środka. Oczywiście, jak u ginekologa, zostałam poproszona o rozebranie się i zajęcie miejsca na specjalistycznym fotelu. Ku moje zaskoczeniu, nagle usłyszałam od lekarza: „O proszę. Widzę, że Pani się porządnie przygotowała na to badanie”. Oczywiście nic nie odpowiedziałam, bo nie wiedziałam nawet o co chodzi. Próbowałam tylko się nie zarumienić.

Po wizycie u lekarza spędziłam całkiem normalny dzień: zakupy, spacer, odebrałam dziecko z przedszkola i wróciłam w końcu do domu. Zjedliśmy kolację, trochę odpoczęłam i przyszedł czas na kąpiel mojej córki. Napuściłam jej wody do wanny, bo moja córeczka to uwielbia. Gdy usiadłam na sofie, usłyszałam krzyk z łazienki: „Mamo, gdzie jest moja myjka?” Wiedziałam, że jest w praniu, dlatego powiedziałam, żeby moja 6-latka wzięła nową. Niestety ona nie dawała za wygraną: „Nie! Musi być ta, co była tu rano. Ukryłam w niej wszystkie moje brokaty! I wtedy zrozumiałam o co chodziło lekarzowi.

O mój Boże – pomyślałam. Już nigdy nie wrócę do tego lekarza.

Skomentuj to